gdzie te wszystkie chwile w których wiedziałam co robić by być świadomą siebie i zgodną z własnymi przekonaniami?
nie chcę myśleć o tym, że mogły zniknąć na zawsze, bo wątpię, że zniknęły
w głębi mnie siedzi to co uważam za słuszne
ale dlaczego tego nie realizuję dając się wpływom innych osób?
i czym się przejmuję? dlaczego przejmuję się takimi rzeczami, które nie grały dla mnie kiedyś większej roli? czym w tym świecie jest pozycja społeczna, inteligencja, a czym umiejętność rozpoznawania uczuć drugiego człowieka i chęć pomocy, czy realizowania jego potrzeb?
gdzie nasze społeczeństwo, empatia i pozytywne uczucia?
znikanie nie jest odpowiedzią na problemy
milczenie nigdy nie pomogło dość do konsensusu
autodestrukcja to zwykła ucieczka
wspomnienia to przeszłość
a przyszłość to jedynie założenie zależne od nas samych
dlaczego wciąż ranię siebie, nie potrafiąc uwierzyć w to co mam i umiem?
coś mi zamyka oczy, zejdź mi z drogi
poczucie własnej bez(nadziej(i))ności
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz