będzie trwała, jak krople wody, kapiące z pożółkłych liści jesieni
jak szarawe piórko sowy spadające z wysokiego drzewa
jak złoto na dnie pirackich statków, które już nie istnieją
jak głupota pustych idiotek spod latarni
rośnie w nieskończoność, by odfrunął w inną galaktykę
by rozjaśnić sens istnienia morderców ludzkich istnień
białymi skrzydłami wieczności zaślepić niegodność społeczeństwa
motylem,
białym
by błękit nieba wylał się na oceany i uczynił je niebiańskimi
by anioły zstąpiły na ziemię
i były motylami
niewinnymi
z zaróżowionymi policzkami
motylami
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz