Siedzę, a właściwie leżę taka rozsypana na podłodze pełnej łez. Nie potrafię złożyć tych puzzli, które są moim życiem. I znów nie wiem, co ze sobą począć. I znów płaczę, bo jestem zagubiona. I znów słucham melancholijnej gry pianina i śpiewu smutnych głosów. Dlaczego takie dni muszą mieć miejsce? Nie chcę ich. Nie daję rady w takim nastroju z samą sobą... Pragnę gdzieś uciec, w głąb czegoś pięknego... chcę iść spać, by odlecieć w krainę snów, ale nie potrafię zasnąć. Godziny się wleką, jest rano, a ja nic nie spałam.
Potrzebuję czegoś, co pomoże mi przestać myśleć o rzeczywistości wtedy, gdy oczy zaczną boleć od miliona przeczytanych książek i obejrzanych filmów, w których grałam główną rolę...
wyślę ekipę poszukiwawczą na kogoś, kogo nigdy nie spotkałam
chyba powinnam była przyzwyczaić się do czucia się samotną w pokoju pełnym ludzi i zagubioną w pustym pokoju bez okien.
chyba nie powinno mnie tu być, nie teraz, teraz nie powinnam myśleć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz