wtorek, 11 listopada 2014

legenda białego motyla nigdy nie dobiegnie do końca
będzie trwała, jak krople wody, kapiące z pożółkłych liści jesieni
jak szarawe piórko sowy spadające z wysokiego drzewa
jak złoto na dnie pirackich statków, które już nie istnieją
jak głupota pustych idiotek spod latarni
rośnie w nieskończoność, by odfrunął w inną galaktykę
by rozjaśnić sens istnienia morderców ludzkich istnień
białymi skrzydłami wieczności zaślepić niegodność społeczeństwa
motylem,
białym
by błękit nieba wylał się na oceany i uczynił je niebiańskimi
by anioły zstąpiły na ziemię
i były motylami
niewinnymi
z zaróżowionymi policzkami
motylami

piątek, 24 października 2014

Siedzę, a właściwie leżę taka rozsypana na podłodze pełnej łez. Nie potrafię złożyć tych puzzli, które są moim życiem. I znów nie wiem, co ze sobą począć. I znów płaczę, bo jestem zagubiona. I znów słucham melancholijnej gry pianina i śpiewu smutnych głosów. Dlaczego takie dni muszą mieć miejsce? Nie chcę ich. Nie daję rady w takim nastroju z samą sobą... Pragnę gdzieś uciec, w głąb czegoś pięknego... chcę iść spać, by odlecieć w krainę snów, ale nie potrafię zasnąć. Godziny się wleką, jest rano, a ja nic nie spałam. 
Potrzebuję czegoś, co pomoże mi przestać myśleć o rzeczywistości wtedy, gdy oczy zaczną boleć od miliona przeczytanych książek i obejrzanych filmów, w których grałam główną rolę... 
wyślę ekipę poszukiwawczą na kogoś, kogo nigdy nie spotkałam
chyba powinnam była przyzwyczaić się do czucia się samotną w pokoju pełnym ludzi i zagubioną w pustym pokoju bez okien.
chyba nie powinno mnie tu być, nie teraz, teraz nie powinnam myśleć.

środa, 22 października 2014

wtorek, 21 października 2014

nieokrzesane myśli przy popołudniowej kawie i the xx

chyba każdy chce coś mieć
można chcieć szczęście
smutek
gorycz
otępienie
radość
drugą osobę
miłość
przyjaciół
psa
i mysz
ale nikt nie zauważył, że można po prostu wypowiedzieć tylko jedno życzenie
"chcę żyć"

poniedziałek, 20 października 2014

a dziś?
dziś jest kolejny dzień, kiedy nie wiem skąd i dokąd zmierzam, pytając się siebie przy okazji o powód.

paranoja.